Łabunie

gmina: Łabunie, powiat: zamojski, województwo: lubelskie

Typ miejsca

Teren prywatnego przedsiębiorstwa

Informacje nt. zbrodni

W miejscowości Łabunie w powiecie zamojskim w czasie drugiej wojny światowej działało niemieckie lotnisko wojskowe. Budowa drewnianych baraków dla niemieckiego wojska została zlecona czechosłowackiej firmie “Skala-Smolka i Wawreczka”. Prace budowlane rozpoczęły się wiosną 1941 r. i trwały ok. dwóch lat . Przy budowie baraków zatrudniono miejscową  ludność oraz kilkuset Żydów z Polski oraz innych krajów. 

 

“W 1940 r. przyjechała do nas do Łabuń firma czechosłowacka, która miała z zadania budowę lotniska i baraków. […] Budowa lotniska i baraków na lotnisku była oznaczona “Łabunie nr 1”. Drugie obiekty budowlane nosiły nazwę “Łabunie nr 2”,  położone obok byłego tartaku po południowej stronie szosy wiodącej z Zamościa do Tomaszowa. […] Wiem, że baraki [Łabunie nr 1”] były przeznaczone dla żołnierzy niemieckich, którzy jak się później okazało przygotowywyali się do uderzenie na Związek Radziecki.” […] (zeznanie Kazimierza S, s.272-274)

 

Świadek Władysław R. zapamiętał, że żydowscy więźniowie przybyli do Łabuń w 1942 r. “Daty dokładnie nie pamiętam, ale zdaje się w 1941 r., raczej w 1942 r. w jednym z baraków, które przed tym zajmowało wojsko zostali umieszczeni Żydzi z Czechosłowacji. Barak ten miał z 15 metr. długości i około 10 metr. szerokości. Wokół baraku było ogrodzenie, jednak obecnie nie pamiętam, czy drutem kolczastym. […] Były to całe rodziny żydowskie z dziećmi. Początkowo wolno im było chodzić po okolicznych wioskach. O ile pamiętam grupa ludności żydowskiej przebywającej w tym obozie stanowiła ok. 70 osób razem z dziećmi. […] Zdaje się, że obóz ten trwał od wiosny do jesieni 1942 r.” (sygn. akt 221/Dz/68 s. 240)

Przez obóz pracy przeszło ok. 600 osób (200 mężczyzn, 350 kobiet i 50 dzieci). Do niewolniczej pracy na lotnisku zmuszono również grupę Żydów z Łabuń. Według zeznającego przed Sądem Powiatowym w Zamościu Kazimierza S. wśród więźniów obozu znajdowali się również Żydzi z Europy Zachodniej: “Robotnicy w obydwu budowach byl traktowani surowo, w szczególności Żydzi byli bici, kopani, maltretowani. Po napaści Niemców na Związek Radziecki na obu budowach wydzielono część baraków i umieszczono tam ludność żydowską. […] w budowie nr 2 umieszczono w czterech czy pięciu barakach około dwustu osób w tym licząc mężczyzn, kobiety i dzieci. Grupa ludności żydowskiej w “Łabunie nr 2” składał się z Żydów pochodzących z Francji, Czechosłowacji, Austrii i Niemiec.[…]  (zeznanie Kazimierza S, sygn. akt 244/Dz/68 s.272-274)

 

Aniela K. :”Przy naszym domu były postawione baraki w liczbie dwóch i do tych baraków byli przywiezieni Żydzi. Kiedy to było nie pamiętam. Żydzi pochodzili prawdopodobnie z Czechosłowacji, ale ile ich było, jak długo trwało nie pamiętam. Wiem, że w obozie były również kobiety i dzieci.”(sygn. akt  224/Dz/68 s. 247-248)

 

Wymordowanie kilkudziesięciu Żydów odbyło się na oczach polskich pracowników lotniska. Zostali oni oddelegowani do wykopanie grobu oraz już po egzekucji do jego zasypania. Likwidacja obozu miała miejsce jesienią 1943 r. 

 

“Przed przyjazdem tych Niemców, Czesi u których pracowaliśmy polecili mnie i innym wykopać w niedalekiej odległości od baraków dół, a następnie usunąć się z tego miejsca na miejsce budowy. Po tym w miejsce to wpuszczali pojedynczo tych Żydów, oni zaś stali nad dołem i pojedynczo każdego strzelał, cała ta egzekucja trwała ok. 2,5 godz., którą widziałem z okna baraku. Z grupy 75 Żydów znałem trzech Żydów narodowości polskiej jak sobie przypominam jeden nazywał się Gortler Szloma, Perla Gortler i Mindla Gortler, znałem ich dlatego, że byli to Żydzi, którzy mieszkali w Łabuniach, pozostałych nie znałem. Po egzekucji na polecenie Czechów również i ja brałem udział w zakopywaniu rozstrzelanych zaś dokonujący egzekucji Niemcy zaraz odjechali.” (zeznanie Bolesława W.sygn. akt 14/Dz/66 s.48)

 

Franciszek M. podaje wręcz wymiary dołu w którym zostały zakopane ofiary masakry: „Przed rozstrzelaniem tych Żydów, Czesi u których pracowaliśmy, polecili nam wykopać dół w odległości od budowy ok. 50 metrów o wymiarach około 3 metry długi 2 metry szeroki i o głębokości około 1,5 m.” (zeznanie Franciszka M. sygn. akt 13/Dz/66 s. 46)

 

“Likwidacji obozu osobiście nie widziałem. Wiem z opowiadania ludzi, że pewnego dnia jesienią przyjechało dwóch gestapowców, skąd nie wiem, którzy dokonali egzekucji w ten sposób, że rozbierali każdego do naga, zabierali wszelkie kosztowności jak pierścienie, a nawet wyrywali złote zęby, oraz strzelali w tył głowy. Ofiary musiały się kłaść warstwami jeden na drugim.” (zeznanie Władysław R. s. sygn. akt 221/Dz/68 241)

 

Wstrząsającą relację złożył w 1968 r. Kazimierz S: “W przeddzień  likwidacji obozu Czesi [pracownicy czeskiej firmy budującej lotnisko] nakazali robotnikom wykopać duży dół w pobliżu byłego baraku. Na drugi dzień około godz. 9 rano zostali wezwani wszyscy Żydzi do byłego tartaku razem z żonami  i dziećmi oraz posiadanymi rzeczami. Tu jeden z Niemców formacji SS wygłosił jakieś przemówienie, po czym kolejno przechodzili wszyscy do kuchni, gdzie byli rozbierani do bielizny, co do dzieci, to niektóre były zupełnie nagie, niektóre w koszulkach. Odzież i wszelkie kosztowności zabierali Niemcy, nawet wyrywali z ust złote zęby. Widziałem pokrwawione twarze i początkowo myślałem, że byli bici, a okazało się później, że właśnie przed egzekucją wyrywano im złote zęby.

Czynności te i samą egzekucję obserwowałem  z ukrycia w garażu z odległości do 10-15 metrów. Dół znajdował się o kilka metrów od kuchni, skąd wychodzili więźniowie po kilku i byli rozstrzeliwani w tył głowy z pistoletu przez jednego z Niemców. Początkowo do dołu wchodzili po drabinie, w miarę zaś zwiększania się pomordowanych wyciągnięto drabinę i wówczas z chwilą nadejścia ofiary, ten sam Niemiec strzelał w tył głowy i ofiary wpadały do dołu. Mordujący Niemiec był w stanie nietrzeźwym, wprost zataczał się i nie zawsze zabił od razu na śmierć, ale wtedy kazał czekającemu w kolejności na śmierć, wejść do dołu i ułożyć daną ofiarę według ustalonego szeregu to znaczy żeby trup na trupie leżał. Z kuchni do miejsca straceń wychodzili więźniowie z rodzinami tj. mąż, żona i dzieci. Ile kobiet i ile dzieci wtedy zginęło trudno mi powiedzieć, liczyłem tylko ilość osób. Gdy doliczyłem do 82 podeszła do dołu Żydówk około 30 lat z małym dzieckiem na ręku i coś do tego oprawcy mówiła, widocznie prosiła go litość dla dziecka. Co jej powiedział nie słyszałem, widziałem jak ją kopną, wyrwał dziecko z rąk i strzelił jej w głowę i stoczyła się do dołu, a dziecko podrzucił do góry i strzelił do niego. Dziecko spadło do dołu do trupów. Czy było żywe czy też trafił wystrzałem w dziecko  nie wiem. Doznałem wówczas takiego wstrząsu nerwowego, że wycofałem się z kryjówki i uciekłem do domu. Ilu zostało wymordowanych więźniów nie wiem. Egzekucja trwała od godziny ok. 10 do godz. ok. 14. Wiem, że prowadzący egzekucję Niemcy kazali zasypać trupy wapnem i zasypać ziemią. W ten sposób został zlikwidowany obóz pracy ludności żydowskiej w Łabuniach nr 2.”  (zeznanie Kazimierza S, sygn. akt 244/Dz/68 s.272-274)

 

Bezpośrednim obserwatorem tych zdarzeń był również Edward R. z Wólki Łabuńskiej, robotnik zatrudniony przy budowie lotniska. Jego relacja jest szczególnie istotna, gdyż zawiera wymiary dołu, w którym zakopano szczątki ofiar masakry: ”Osobiście byłem obecny przy zagładzie masowej, która miała miejsce w listopadzie 1943 r. Pamiętam pewnego dnia rano w listopadzie (daty nie pamiętam) załoga czeska zleciłam robotnikom wykopanie dużego dołu o rozmiarach  ok. 4 x 2 m. […] Już w nocy załoga czeska otoczyła baraki, z czego wynikało, że będzie jakaś akcja. Rano zastaliśmy pod bramą rannego Żyda, który został postrzelony, gdy wracał nocą z wyprawy po żywność, wijąc się w bólach, lecz nikt nim się nie zajmował.

Niemiec, który przyjechał z Zamościa zagnał wszyskich do kuchni i dłuższy czas do nich przemawiał. Trwało to z pół godziny. Gdy wyszedł stamtąd, zamknął wszystkich w tej kuchni, a Czesi w tym czasie wynosili z baraków rzeczy żydowski na samochody. Następnie wszyscy zostali wyprowadzeni z pomieszczenia kuchni do tzw. “gatrownii” i tam Czesi dokonali przy nich rewizji, która polegała na rozebraniu do naga, zabieraniu kosztowności, nawet wyrywali zęby jeśli ktoś miał złote. Po dokonaniu w ten sposób rewizji, Czesi wprowadzili po 5 osób, które układały się w dole twarzą do ziemi, a Niemiec z Zamościa strzelał w tył głowy. W ten sposób wymordował wszystkich z tym, że po każdej “dziesiątce” wypijał kieliszek wódki i zapalał papierosa. 

Na każdą ofiarę zużywał tylko jedną kulę niezależnie od tego czy trafił czy nie trafił. Wśród rozstrzelanych były kobiety i dzieci. Wiem, że jeden z więźniów był lekarzem z Czechosłowacji, który po przemówieniu tego Niemca w kuchni, użył trucizny i zmarł na placu w czasie egzekucji. Jego i rannego Żyda leżącego przed bramą również wrzucono do tego wspólnego dołu. Pamiętam, że wśród pomordowanych była rodzina o nazwisku Kamiński. Stykając się z nimi w czasie pobytu w obozie, mówili oni, że nazywają się Kamińscy, że są już katolikami itp. Widziałem jak szli oni na stracenie, prowadząc w środku swego pięcioletniego synka.

W ten sposób wyniszczono cały obóz. Niemiec z Zamościa odjechał, zabierając zabrane więźniom rzeczy i kosztowności, a dół zasypano ziemią.” (sygn. akt 223/Dz/68 s. 245-246)

 

W relacjach świadków zeznających po wojnie przed polskim wymiarem sprawiedliwości pojawia się informacja o ekshumacji szczątków Żydów zamordowanych w Łabuniach. Brak jednak informacji o tym, gdzie podjęte szczątki zostały pochowane: “Ekshumacji zwłok dokonano dopiero kilka lat temu. Daty nie pamiętam, wiem tylko, że kiedy kopano fundamenty na halę POM-u [Państwowego Ośrodka Maszynowego]  natrafiono na kości i powiadomiono M.O. w Łabuniach, która spowodowała komisyjne zabranie tych zwłok. Gdzie zostały wywiezione nie wiem.”(zeznanie Władysława R. z lipca 1968 r. sygn. akt 221/Dz/68 s. 241) 

“Zwłoki ofiar ekshumowano dopiero kilka lat temu, zdaje się, że w 1964 r., kiedy w czasie kopania fundamentów pod filię POM natrafiono na kości ludzkie. Jakaś komisja zajęła się tym i zabrała zwłoki, lecz dokąd nie wiem.” (zeznanie Edwarda R. z lipca 1968 r. sygn. akt 223/Dz/68 s.246)

 

Podsumowaniem wydarzeń w Łabuniach jest karta obozu ze zbiorów GKBZH datowana na grudzień 1968 r. Nie ma w niej jednak wzmianki o późniejsze ekshumacji:

“Gdy lotnisko zostało już wybudowane, Niemcy dokonali na tych Żydach masowej egzekucji. Odbywało się to w następujący sposób: wieczorną porą (brak daty) 1943 r. dwoma taksówkami przyjechali SS-mani. Byli to oprawcy mającej się odbyć egzekucji. Wszyscy SS-mani byli pijani tak, że ledwie trzymali się na nogach. Sprowadzili Polaków z wsi Łabunie i kazali im wykopać doły. Gdy doły już były gotowe Niemcy kazali Żydom podchodzić nad brzeg dołu i z tyłu w plecy strzelali ich serią z karabinów maszynowych. Żydzi podchodzili najczęściej całymi rodzinami nad brzeg dołu. Widocznie chcieli ginąć razem. Na zabicie każdego Żyda przeznaczony był tylko jeden nabój. Niemcy nie troszczyli się o to czy strzał był trafny i skuteczny. Niektórzy Żydzi jeszcze na wpół żywi zsuwani byli do dołów kolbami. Niemcy przez zrzuceniem każdego Żyda do dołu robili przegląd i zabierali pierścionki i drogie przedmioty znalezione przy nich. Mieszkańcy Łabuń opowiadają opowiadają, że tam gdzie byli Żydzi pochowani ziemia ruszała się przez 3 dni.” (IPN Lu 501/76)

Źródła

Kontakt i współpraca

Nadal poszukujemy informacji nt. tożsamości żydowskich ofiar w Łabuniach. Jeżeli wiesz coś więcej napisz do nas na adres mailowy: fundacjazapomniane@gmail.com

Bibliografia

IPN BU 2448/605 cz.1 Ankieta Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce oraz Okręgowej Komisji Badaniach Hitlerowskich w Warszawie, zebrane w latach 1968-1972, Ankiety dotyczące województwa lubelskiego – VIII, powiat Zamość: ankiety. 

IPN Lu 501/76


Dziękujemy International Holocaust Remembrance Alliance oraz Ambasadzie Republiki Federalnej Niemiec w Warszawie za dofinansowanie projektu badawczego, dzięki któremu zdobyliśmy materiały dotyczące tej miejscowości.