Łęka
gmina: Dąbrowa Górnicza, powiat: Dąbrowa Górnicza miasto na prawach powiatu, województwo: śląskieTyp miejsca
lasInformacje nt. zbrodni
W 2023 r. otrzymaliśmy zgłoszenie o nieoznakowanym grobie w jednej z dzielnic Dąbrowy Górniczej. Na jednym z nieistniejących już forów gminy Łazy pojawił się swego czasu następujący wpis charakteryzujący sytuację, jaka miała miejsce na pograniczu terenów wcielonych do III Rzeszy i Generalnego Gubernatorstwa w czasie Holocaustu:
„W okresie II wojny światowej teren naszej gminy znalazł się w przygranicznym pasie oddzielającym obszar zagarnięty przez III Rzeszę do Generalnego Gubernatorstwa. Granica biegła w pobliżu Ogrodzieńca, i w związku z tym przez okoliczne lasy przebiegał szlak, którym zagłębiowscy Żydzi, w obawie przed represjami niemieckimi uciekali do Generalnej Guberni. Proceder ten był na tyle rozpowszechniony, iż wielu okolicznych mieszkańców „zawodowo” zajmowało się przeprowadzaniem całych rodzin żydowskich, a te z kolei oddawały im swój dobytek, by tylko ratować życie. Niestety czasem chęć zysku zaślepiała przewodników, którzy w gęstwinach leśnych napadali na przeprowadzanych Żydów, okradając ich, bijąc przy tym, a czasem i mordując. Zdarzały się również przypadki, gdy konfidenci współpracujący z żandarmami niemieckimi wyprowadzali Żydów w umówione miejsce, gdzie dochodziło do masowej egzekucji. Ile bezimiennych żydowskich grobów kryją okoliczne lasy zapewne nigdy się nie dowiemy. Faktem jednak jest, że jedno z takich wydarzeń rozegrało się w lesie między Niegowonicami a Łęką w sierpniu 1943 r. Znamy ją z relacji mieszkańca Łęki, który jako młody chłopak został zmuszony do pogrzebania w lesie rodziny żydowskiej zamordowanej przez niemieckiego żandarma. Z racji tego, że potomkowie uczestników tego wydarzenia mieszkają obecnie w naszej okolicy, ich dane pozostają tylko i wyłącznie do wiadomości redakcji.”
W tym samym roku dotarliśmy do mieszkańca Dąbrowy Górniczej pana Antoniego T., który znał historię zamordowanej żydowskiej rodziny od swojego dziadka, z zawodu krawca. Klienci zakładu krawieckiego opowiadali sobie historie z czasów niedawno minionej wojny, jedną z nich była historia żydowskiej rodziny z Ząbkowic, zamordowanej w sierpniu 1943 r.
W dniu 8 sierpnia 1943 roku, w niedzielę, w okresie żniw, żydowska rodzina właścicieli wapiennika działającego przed wojną w Ząbkowicach, trzy małżeństwa: dziadkowie po sześćdziesiątce, małżeństwo po czterdziestce, młode małżeństwo (kobieta w zaawansowanej ciąży) oraz chłopczyk w wieku około 10-13 lat, syn średniego małżeństwa, byli przeprowadzani z Łośnia do Łęki. Ich celem była Generalna Gubernia, tuż za Ogrodzieńcem, gdzie rzekomo mieli zagwarantowane bezpieczne schronienie. Kiedy doszli do Łęki, zaszli do gospodarstwa Józefa M., którego poprosili o przeprowadzenie przez las (dzisiaj Las Mokrznia, nazwany od płynącej tam rzeczki). W lesie zatrzymali się na postój. Ciężarnej kobiecie zachciało się wiśni i poprosiła M., żeby poszedł nazrywać owoców. Dali mu pieniądze, żeby kupił też coś do jedzenia. On jednak zamiast po jedzenie poszedł do domu i dał polecenie swojemu synowi, żeby pobiegł do Łośnia poinformować o Żydach komendanta Gryca. Przewodnicy powiadomili niemiecką policję, która zamordowała całą grupę na tzw. „Patoce”, a ciała ich kazał przenieść około 300 metrów dalej do lasu popularnie nazywanego „Rembami”. Do zakopania zwłok wezwano mieszkańców Łęki: Mariana Z., Stanisława K., Mieczysława K. (wskazał miejsce A.Trzewiczkowi) i Czesława B. (późniejszego dyrektora jednej z lokalnych szkół).
Relacja Antoniego T.:
„Ale to może zaczniemy od początku z tego, co ja wiem. Mówię, jak na spowiedzi. No i z tego, co ja wiem. Wie pani co, tak. Mój dziadek był krawcem, i dawno chodzili ludzie na wieś, takie starsi panowie chodzili, i zawsze ich było tam trzech, może czterech, tego. I dziadek sobie szył, a oni se siedzieli na stołkach i tam opowiadali różne rzeczy ciekawe. No i między innymi opowiadali właśnie o tych Żydach, że ci Żydzi prawdopodobnie byli właścicielami, ale czy to jest prawda, czy nie, to przypuszczam idzie sprawdzić, no to może później dojdziemy do tego. Oni byli podobnież właścicielami wapiennika w Ząbkowicach. I oni tam w Ząbkowicach byli tam do czterdziestego bodaj trzeciego roku, chyba to było 8 sierpnia czy jakoś. Ale Ząbkowice miały to szczęście, że mieli dwóch komendantów bardzo łaskawych, podobnież, nie szkodzili ludziom, i także ten jeden z tych komendantów w tym czasie się o nich dowiedział, ale ich nie chciał mieć na sumieniu, i kazał im się po prostu wynosić, bo już było za głośno, że oni tam są. Kazał podobnież szukać innej mety. No i oni gdzieś sobie znaleźli metę, czy ktoś im, w Generalnej Guberni. A Generalna Gubernia była tutaj na podzamczu, jak Ogrodzieniec, bo tu była granica, bo my tutaj byli włączeni do Trzeciej Rzeszy. Szło siedem osób bodaj, 4 chyba kobiety, dwóch facetów i chłopczyk, jedni mówią 11 lat, drudzy 12, trzeci 13. Mały chłopczyk taki szedł z nimi. Ta jedna pani, ta młodsza, była w ciąży, już dosyć dużo w tej ciąży była. Ta druga miała coś koło czterdziestki, jeden facet z nich był starszy taki, co słyszałem od takiej pani, bardzo taki postawny kawał chłopa był. Jeden z nich, nie. No i oni… Tam ich ktoś wyprowadził z tych Ząbkowic, i oni doszli do Łęki, jak pierwsze domy są. No i tam był dom taki sam, można powiedzieć, na takich peryferiach, i oni, nie wiem, czy oni do niego weszli. Nazywał się Józef M. ten facet. No i on ich doprowadził do lasu. Właściwie to on nawet ich doprowadził na swoją działkę, bo to ludzie mieli działki w lesie. No i oni, jak szli, on ich tam zaprowadził, no ale że to było kawałek drogi, jak ona była w ciąży 7 miesięcy czy ileś, no to wiadomo, no przerwę. No a to był okres wiśniobrania i onej się bardzo zachciało wiśni. Może jedzenia też innego, no trudno mi jest powiedzieć. Ale między innymi wiśni jej się zachciało. No i on poszedł. Na pewno pieniądze mu dał, żeby przyniósł coś do jedzenia i tych wiśni, nie. No i on przyszedł do siebie do domu i miał syna… Znaczy on synów to miał chyba dwóch czy coś, i córki, nie wiem, no syna miał, on na kopalni, ja go pamiętam, tego faceta, robił na kopalni. No i przyszedł i mówi mu, żeby leciał, wsiadł na rower czy na nogach, do Łośnia, do komendanta, ten komendant się nazywał G. A on był Ślązak, on lepiej nawet mówił po niemiecku aniżeli po polsku. No więc ten komendant nie przebierając się, bo to była niedziela, wziął jeszcze jakiegoś drugiego policjanta i polecieli tam. Oni siedzieli pod krzakiem, pod leszczyną. I on wystrzelał pierwszych tych facetów, na końcu tę Żydówkę, tę w ciąży.” (31 marca 2023 r.)
Po wojnie Józef M. stanął przed sądem oskarżony o to, że: idąc na rękę władzy okupacyjnej niemieckiej w sierpniu 1943 r. w Łęce jako konfident tajnej niemieckiej policji, działał na szkodę osób prześladowanych przez władzę okupacyjną, zawiadamiając policję niemiecką i wskazując jej miejsce w lesie, gdzie ukryli się Żydzi na skutego czego 8 Żydów zostało natychmiast ujętych i rozstrzelanych. Wyrokiem Specjalnego Sądu Karnego w Katowicach Józef M. został skazany 19 sierpnia 1946 r. na karę dwunastu lat więzienia. (IPN Ki 4/6217)
Upamiętnienie
Miejsce grobu zostało oznaczone drewnianą macewą w 2025 roku ramach projektu „Punkty odniesienia. Współtworzenie drewnianych macew z lokalną społecznością”.
„Punkty odniesienia” to próba znalezienia sposobu na znakowanie odnalezionych mogił, zanim możliwe będzie ich upamiętnienie. Działanie ma na celu drobną ingerencję w krajobraz tych miejsc, która przypominałaby o tym, co w nim niewidoczne, a często obecne w pamięci lokalnych społeczności. Będąc jedynie tymczasowym upamiętnieniem, drewniane macewy mają otwierać możliwość przejęcia przez lokalne społeczności opieki nad tymi miejscami, oswojenia ich, a być może także uruchomienia własnych, związanych z nimi praktyk lub trwałego ich upamiętnienia.
Więcej o projekcie można przeczytać tutaj: link
Projekt „Punkty odniesienia. Współtworzenie drewnianych macew z lokalną społecznością” był realizowany dzięki dofinansowaniu Stowarzyszenie Żydowski Instytut Historyczny.
Identyfikacja grobu na podstawie nieinwazyjnych badań.
W dniu 19.08.2024 r. przeprowadzono wizję lokalną w miejscu precyzyjnie wskazanym (GPS:N 50°22.846′ E 019°22.202′) i oznaczonym jako lokalizacja zbiorowego grobu. Podczas oględzin obszaru przeprowadzono badania z użyciem georadaru (MALA X3M/500 Mhz). Zebrano 6 profili o nazwach LEK10001-LEK10006. Na zestawieniu echogramów LEK1 zaznaczono naruszenia warstw gleby w miejscu, które wytypowano jako lokalizację zbiorowego grobu. Naruszenia warstw gleby znajdują się na ok. 2.40 mb – ok. 6.0 mb. Przybliżony format grzebaliska to ok. 1.80 m x 3.60 m, głębokość ok. 0.9 – 1.0 m p.p.t. (Wyraźnie widoczne na profilach zakłócenia w postaci silnie rozmytego obrazu spowodowane są prawdopodobnie szumem elektromagnetycznym w zbliżonym zakresie częstotliwości do pracy anteny georadaru. Możliwe jest lokalne występowanie źródła zakłóceń. Nie należy jednak łączyć tych wyników z anomaliami spowodowanymi przez poszukiwane obiekty).
Nie prowadzono kwerendy fotografii lotniczych dla tego obszaru.
Pomiar rzeźby terenu (LiDAR) nie jest pomocny w tym przypadku.
Źródła
Kontakt i współpraca
Nadal poszukujemy informacji nt. tożsamości żydowskich ofiar w Łęce. Jeżeli wiesz coś więcej, napisz do nas na adres mailowy: fundacjazapomniane@gmail.com.
Bibliografia
IPN Ka 04/6217 t. 1 i 2 Sprawa operacyjna dot. Muc Józef, imię ojca Józef ur. 29-07-1900 r. i inni. Kontrola operacyjna osób podejrzanych o współpracę z policją i żandarmerią niemiecką na terenie pow. będzińskiego w czasie II wojny światowej
Nagranie Fundacji Zapomniane [zapis audio], Antoni T., rozmowę przeprowadziła Agnieszka Nieradko, Dąbrowa Górnicza, 31 marca 2023 r.
Materiały do tej strony zostały opracowane, zdigitalizowane i udostępnione w ramach projektu „Zapomniane miejsca i historie. Rozwój cyfrowego archiwum żydowskich grobów wojennych poza obozami Zagłady”, dofinansowanego ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.

Łęka fotografia satelitarna 1a
Łęka fotografia lokalizacji 1
Łęka LEK10001
Łęka Akta więźnia dot. Muc Józef, imię ojca_ Józef, ur. 29-07-1900