Łazy

gmina: Łazy, powiat: zawierciański, województwo: śląskie

Typ miejsca

teren leśny i podmokły – grób znajduje się na działce nr 475, obręb Łazy, gmina Łazy, powiat zawierciański

Informacje nt. zbrodni

Pod koniec lat sześćdziesiątych XX wieku Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Katowicach prowadziła śledztwo ws. zbrodni hitlerowskich popełnionych w obozie pracy przymusowej w Łazach w latach 1943-1944. Na tę okoliczność przesłuchano kilkoro mieszkańców i mieszkanek Łazów. Z ich relacji wynika, że w obozie przebywało ok. 1000 więźniów. Byli to mężczyźni z Niemiec, Francji, Belgii, Holandii, być może z Grecji i innych krajów europejskich. Wśród nich byli również polscy Żydzi przed wojną mieszkający w Europie zachodniej. Warunki panujące w obozie były niezwykle trudne: głodowe racje żywnościowe, wyniszczająca praca ponad siły, brutalność strażników. Ofiary obozu były zakopywane na podmokłym terenie przy ul. Częstochowskiej w Łazach, w sąsiedztwie cmentarza wojennego z I pierwszej wojny światowej.

25 kwietnia 1968 r. mieszkaniec Zawiercia Henryk F. zwrócił się pisemnie do Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce z informacją o miejscu masowych egzekucji dokonywanych przez hitlerowców na ludności żydowskiej w latach 1943-1944 w Łazach koło Zawiercia. „Groby te trudno będzie odnaleźć ponieważ porośnięte trawą i laskiem tereny zacierają ślady zbrodni. Lecz uważam, że przy pomocy miejscowej ludności można by je zlokalizować. List ten piszę w związku z apelem podawanym przez Polskie Radio.” (IPN Ka 864/57) Dwa miesiące później Henryk F. złożył następujące zeznanie przed prokuratorem rejonowym w Częstochowie w ramach śledztwa prowadzonego przez OKBZH w Katowicach: „Zdaje się, że jesienią 1943 r. lub wiosną 1944 r. widziałem osobiście, pracując przy budowie sieci teletechnicznych ciągnących się wzdłuż torów kolejowych na odcinku Łazy – Zawiercie, że przewożeni w wagonach towarowych pracownicy narodowości żydowskiej od strony Katowic-Sosnowca zatrudnieni byli przez Niemców przy torach kolejowych. […] Ludzie – sami mężczyźni – ubrani byli w drelichach. Mieliśmy trudności z porozumieniem się, gdyż mówili oni niezrozumiałym językiem – prawdopodobnie mieli to być Grecy. […] W godzinach około 15-17 po południu robotników tych strzegący ich Niemcy wyprowadzali poza miasto Łazy do pobliskiego lasku (obecnie w pobliżu ośrodka zdrowia), skąd powracała jedynie obsługa niemiecka. W międzyczasie słyszeliśmy strzały.” (IPN Ka 864/57)
Z zeznań kolejnych świadków można wywnioskować, że ówcześnie mieszkańcy Łazów byli na co dzień świadkami cierpień i śmierci więźniów obozu.

Leopold Z. „W okresie okupacji zamieszkałem z matką i dziadkami w Łazach. W latach 1942-1943 władze niemieckie w rozwidleniu ulic Wysockiej i Fabrycznej zorganizowały obóz dla żydowskiej ludności cywilnej męskiej. Postawionych było około 8 baraków, w tym jeden przeznaczony na kuchnię, jeden barak przeznaczony na magazyn i jeden na strażnicę i administrację niemiecką i dyżurkę. Całość obozu otoczona była drutem kolczastym i ogrodzona siatką, tak że z tego obozu prowadziło jedno wyjście obok strażnicy i dyżurki. […] Do obozu tego w wagonach towarowych zdaje się latem 1942 r. przywiezieni zostali Żydzi. W rozmowie z nimi dowiedziałem się, że pochodzili z Francji i Belgii, rozumieli i rozmawiali ze mną w języku polskim. Była to dość duża grupa ludzi – moim zdaniem około 1000 osób. […] Widziałem, że Żydzi codziennie wyprowadzani byli z obozu na pobliskie torowiska kolejowe, na których zmuszano ich do pracy. Pracowali na torach od godzin rannych do wieczora. […] W okresie zimowym kilkakrotnie widziałem, jak na platformach wywożono zmarłych Żydów z wycieńczenia względnie z głodu i chowano w lesie olchowym na mokradłach w pobliżu zamieszkania obywatela C. w Łazach. Ilu tych Żydów zmarło nie umiem powiedzieć, gdyż po pochowaniu zwłok groby były równane z ziemią, przy tym chowano po kilku Żydów w jednym grobie.” (IPN Ka 864/57)

Roman Stanisław S. „[…] Po powrocie do Łazów zauważyłem, że naprzeciwko mojego domu jest plac obywatelki Marii M., na terenie której obozuje duża grupa ok. 500 mężczyzn pochodzenia żydowskiego. Plac ten ogrodzony był drutem kolczastym i pilnowany przez jednostki niemieckie. Było tam również kilka kobiet pochodzenia żydowskiego z Będzina, które obsługiwały pracowników administracyjnych niemieckich. […] W obozie byli Żydzi pochodzący z Francji, Belgii i Holandii. […] Osobiście widziałem jeden raz, jak strażnik niemiecki, młody wiekiem, rękojeścią pistoletu zamordował jednego z Żydów przy bramie wejściowej. Nadto po kilka razy w tygodniu widziałem, jak Żydzi przebywający w obozie wywozili na małym wózku ciągnionym przez Żydów zakryte prawdopodobnie zwłoki zmarłych względnie zabitych Żydów. Zwłoki tych Żydów chowano w pobliżu miejsca zamieszkania ob. Stanisława C. a naprzeciwko cmentarza wojskowego niemieckiego z okresu pierwszej wojny światowej – olszynce. Wiadomo, że po wyzwoleniu przeprowadzano tam ekshumacje zwłok, lecz dokąd przewieziono zwłoki nie wiem. Żydzi zatrudniani byli przy torach kolejowych, podsypywaniu torów, przy budowie wieży ciśnień i innych. […] Zdaje się w końcu 1943 r. zostali gdzieś wywiezieni, lecz dokąd nie umiem wytłumaczyć – prawdopodobnie do Oświęcimia-Brzezinki.”

Józef L. „Na przełomie 1942-1943 r., dokładnej daty nie pamiętam, niemieckie władze kolejowe założyły obóz dla ludności cywilnej żydowskiej w Łazach w rozwidleniu ul. Fabrycznej i Wysockiej. Było tam około 500 ludzi, ubranych po cywilnemu. Rozmawiali po niemiecku i francusku. Żydzi ci pracowali przy budowie wieży ciśnień oraz wykopów do rur wodociągowych i budowy torów kolejowych. […] Żydów pilnowało około 20 Niemców w mundurach służby wartowniczej ze swastykami na lewych rękawach. Była to przeważnie młodzież niemiecka. […] Czasami widziałem, że na wózku ręcznym z obozu wywożono zwłoki zmarłych Żydów i chowano w okolicy miejsca zamieszkania ob. Stanisława C. przy ul. Częstochowskiej w Łazach. Przypuszczam, że tych Żydów wywieziono około 100. Dokładnie nikt nie powie, gdyż zmarłych wywożono nie tylko w dzień lecz i w nocy i nie pozostawiano grobów, gdyż ziemię równano. […] Późną jesienią 1944 r., gdy zbliżał się front wschodni władze niemieckie zlikwidowały obóz wywożąc Żydów pociągiem towarowym w kierunku Katowic.”

Maria M. „Słyszałam od znajomych, że jeden z Żydów podobno pochodził z Wiednia, był muzykiem. Przy wykańczaniu robót przy wieży ciśnień, wyskoczył ze znacznej wysokości na gruzy i zabił się, doprowadzony do tego kroku przez wartowników niemieckich.”

Jerzy M. „Urodzony jestem w 1934 r., a zatem w okresie istnienia obozu byłem chłopcem w wieku 8-10 lat. […] Więźniowie obozu zatrudnieni byli głównie przy robotach kolejowych, a między innymi przy budowie biurowca spełniającego równocześnie rolę wieży ciśnień dla P.K.P. Był to gmach siedmiokondygnacyjny. Kręcąc się w pobliżu tej budowy, byłem raz świadkiem bądź skoku samobójczego z górnej kondygnacji, bądź też zepchnięcia jednego z więźniów. […] Zmarłych, a być może zamordowanych więźniów, co dzień rano, a także czasami wieczorem widywałem, jak nagich trupów przykrytych workami po cemencie wieziono wózkiem przez współwięźniów do pobliskiego lasu, gdzie ich grzebano w wieloosobowych grobach. Razem z kolegami chodziliśmy czasem do lasu podglądać miejsce i sposób grzebania zmarłych więźniów. Robiono to w ten sposób, że dół przygotowywano na więcej osób, w którym składano trupy przez kilka kolejnych dni, przeważnie na dwa trzy dni, przesypując warstwy trupów jakimiś środkami chemicznymi, prawdopodobnie odkażającymi. W początkowym okresie przez krótki czas istniała możność kontaktu z więźniami pracującymi w pobliżu zasieków kolejowych. Osobiście jako amator-filatelista otrzymywałem od nich znaczki, a raz nawet otrzymałem od jednego więźnia maleńki portfelik skórzany z wyciśniętym na nim emblematem wieży Eiffla, w zamian za co przekazywałem im środki żywnościowe jak chleb, cebulę i inne warzywa. Utkwiło mi w pamięci, że więźniowie byli wycieńczeni do ostatnich możliwych granic.”

Jan H. „W czasie okupacji od 1940 r. pracowałem w parowozowni kolejowej w Łazach k. Zawiercia. Mogło to być w roku 1942 lub 1943 latem idąc boczną drogą do parowozowni, napotkałem niedaleko wieży wodnej, gdzie znajdował się obóz strażnika tego obozu lat ok. 20-25, był bardzo młody. Strażnik ten uderzył w tył głowy więźnia w starszym wieku, mógł liczyć 40-45 lat, i na skutek tego uderzenia więzień mocno pochylił się ku ziemi. Zrobiło mi się żal tego więźnia i zwróciłem się do strażnika z odległości ok. 20 kroków w języku niemieckim, czy nie jest mu żal bić człowieka. Na moją uwagę strażnik odpowiedział, że mam się natychmiast wynosić. Wtedy obawiając się, poszedłem dalej. Co dalej tam się działo nie widziałem. Żadnego strzału wtedy nie słyszałem.”

Stanisław C. „Wyżywienie w obozie było bardzo skąpe, gdyż widywałem powracających z pracy Żydów, którzy z osłabienia i wycieńczenia przewracali się po drodze, niektórych osłabłych Żydów prowadzono, a niektórych zabijano na drodze. Zabitych Żydów wywozili na dwukołowym wózku inni Żydzi do lasku w pobliżu mojego miejsca zamieszkania, i tam w podmokłym terenie chowano tak, by nie pozostawić grobów – po prostu ziemię równano. […] Czasami słyszałem dochodzące z terenu obozu krzyki i prośby.”

Pierwszy raz odwiedziliśmy Łazy wiosną 2022 r. Obejrzeliśmy teren po obozie oraz wieżę ciśnień, przy budowie której ginęli więźniowie obozu. Do Łazów wracaliśmy kilkakrotnie, próbując zlokalizować miejsce zakopywania ciał zamordowanych Żydów. Odbyliśmy kilka spotkań z osobami mieszkającym w bezpośrednim sąsiedztwie lasu, w którym mają znajdować się nieoznakowane groby. Każda z nich słyszała o grzebaliskach w lesie, jednak nie udało się do tej pory precyzyjnie wyznaczyć miejsca zakopania ciał ofiar obozu w Łazach. W 2022 r. spotkaliśmy się z ówczesną dekoratorką Miejskiego Ośrodka Kultury w Łazach:
— Tu nie było Żydów z Polski, lecz z zachodniej Europy. Francja, Belgia.
Zapomniane: Przewiezieni najpierw do Auschwitz?
— Nie. Najpierw chyba tu bezpośrednio. A później właśnie nie wiadomo, co się z nimi stało. Są różne relacje. […] Z tego, co ta pani opowiadała, ona tu regularnie dowoziła mleko, jako dziewczynka taka dziesięcioletnia. Przywoziła mleko, mówiła, że tu, jak szła tą drogą, to jak dochodziła już do tego, to się bała nawet głowę podnieść, bo żandarm był taki, ten strażnik…
Zapomniane: Surowy?
— Surowy, groźny, więc ona tam, nawet mówi, że nie bardzo się mogła rozglądać po tym. Ale pamięta, że tutaj były baraki drewniane, wskazała to miejsce. To było kilka lat temu, więc można tam jeszcze podejść kawałek, bo to chyba troszkę dalej jest jednak. Tak, to jest na wysokości tego dużego opuszczonego domu. […] Tu były warunki trudne, może nie beznadziejne, ale trudne i ludzie umierali tutaj przede wszystkim z wycieńczenia, z chorób. Nie było tu jakichś egzekucji, takich typowych…
Zapomniane: Codziennych?
— Tak, tak.
Zapomniane: To te 200 osób [ofiar] skąd się wzięło? Przy ewakuacji?
— Z tych warunków. […]
Zapomniane: Czy tych więźniów chowano w jednym dole?
— Był jeden dół. Był jeden dół i była taka informacja, że jak był mróz taki silny, to nawet wystawały te kości, czy coś takiego. Oni wozili tych zmarłych więźniów, obóz był tam na końcu tej drogi. Tutaj wieźli wózkiem takim, no jakimś, po dwóch więźniów czy coś takiego. No i że, nie wiem, było takie jakieś wgłębienie, o, dołem, no takie było wgłębienie i oni do tego dołu wrzucali ponoć, ale… Tutaj to jest teren bardzo podmokły w ogóle.
Zapomniane: I zawsze taki był?
— No tak. Tutaj są tereny też gliniaste, była wydobywana glina, były cegielnie, no to jedno z drugim się jakoś wiąże. Także, że ponoć byli właśnie grzebani w tym dole. Ale kogokolwiek, bo ja mam 70 relacji nagranych, pytałam się, czy oni byli ekshumowani, nikt nie był w stanie mi odpowiedzieć. […] Układali tory, ale to nie tylko. Bo ten budynek wieży ciśnień, który tam byliście, to wybudowali oni. To jest wybudowane tylko i wyłącznie przez więźniów. Cały teren przy torach kolejowych był przebudowany też, to była ich praca, bo tam zupełnie przed wojną inaczej wyglądało. (Łazy, 2022 r.)

Upamiętnienie

W maju 2024 roku na terenie Zespołu Szkół im. Romana Gostkowskiego w Łazach odsłonięto tablicę upamiętniającą ofiary niemieckiego obozu pracy.

Identyfikacja grobu na podstawie nieinwazyjnych badań.

Dokładna lokalizacja cmentarzyska pozostaje nieznana, jego północną granicę stanowi rów odwadniający, który istnieje do dzisiaj. Jest widoczny na rysunku sporządzonym przez Leopolda Z. i znajduje się w aktach śledztwa ws. zbrodni hitlerowskich popełnionych na ludności żydowskiej w obozie pracy przymusowej w Łazach w latach 1943-1944 (sygn. IPN Ka 864/57 s. 24)

Źródła

Kontakt i współpraca

Nadal poszukujemy informacji nt. tożsamości żydowskich ofiar w Łazach. Jeżeli wiesz coś więcej, napisz do nas na adres mailowy: fundacjazapomniane@gmail.com.

Bibliografia

IPN Ka 864/57 Protokoły przesłuchań świadka Henryka Frysta, imię ojca: Edmund ur. 21-09-1924 r. i innych w sprawie zbrodni hitlerowskich popełnionych na ludności żydowskiej w obozie pracy przymusowej w Łazach w latach 1943-1944

Nagranie Fundacji Zapomniane [zapis audio], Władysława W., rozmowę przeprowadzili Andrzej Jankowski i Aleksander Schwarz, Łazy, 3 kwietnia 2024 r.

Nagranie Fundacji Zapomniane [zapis audio], dyrektorka Miejskiego Domu Kultury w Łazach, rozmowę przeprowadzili Andrzej Jankowski i Agnieszka Nieradko, Łazy, 2022 r.


Materiały do tej strony zostały opracowane, zdigitalizowane i udostępnione w ramach projektu „Zapomniane miejsca i historie. Rozwój cyfrowego archiwum żydowskich grobów wojennych poza obozami Zagłady”, dofinansowanego ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.