Lasochów

gmina: Małogoszcz, powiat: jędrzejowski, województwo: świętokrzyskie

Typ miejsca

rów melioracyjny na prywatnej działce

Informacje nt. zbrodni

Wiosną 2023 r. drogą mailową otrzymaliśmy informację o nieoznakowanym żydowskim grobie w miejscowości Lasochów: „Mam informacje na temat zbrodni popełnionej w czasie niemieckiej okupacji na dwóch młodych Polakach pochodzenia żydowskiego.” (22 maja 2023 r.) Jeśli chodzi o personalia, to wedle naszego informatora dwaj Żydzi z Węgleszyna mieli na nazwisko Abak i byli synami miejscowego handlarza, dobrze znanego w okolicy.

Po przeanalizowaniu świadectw z bazy Instytutu Yad Vashem postawiliśmy tezę, że dwóch młodych Żydów to najprawdopodobniej Aba Oblęgorski (ur. w 1922 r. w Jędrzejowie) i Nakhum Oblęgorski (ur. w 1926 w Węgleszynie) z Węgleszyna. Ich ojciec Lemel był kupcem, zginął w 1943 r. w Skarżysku Kamiennej. Córka Lemela Malka Mania Taub, złożyła relację na temat zamordowanych członków swojej rodziny w Yad Vashem w 1999 r. Oto co napisała o okolicznościach śmierci swoich braci:

„Aba Oblegorski ur. w Jędrzejowie w 1922 r. Uciekł wraz ze swoim młodszym bratem Nahumem, ukrywał się, próbował wstąpić do partyzantów, kupił broń. Zamordowany przez polskich partyzantów, którzy nienawidzą Żydów. Śmierć w 1944 r.

Nakhum Oblengorski ur. w 1926 r. w Węgleszynie. Uciekł z bratem, i ukrył się, przyłączył się do partyzantów i zakupił broń. Zamordowany wraz z bratem Abą i inną grupą partyzantów przez Polaków. Śmierć w 1944 r.”

Był jeszcze co najmniej jeden brat w tej rodzinie, Shmuel Arie Leib Oblęgorski, o jego śmierci siostra napisała: „Wywieziony do obozu w Lipnicy, skąd podobno uciekł w 1943 do lasów, został złapany przez polską policję i przez nią rozstrzelany. Nieznana data”. Nie wiemy nic o losach matki rodziny, Johewet.

W 2024 r. dzięki pomocy lokalnych historyków i dziennikarzy, dotarliśmy do artykułów Eugeniusza Supernata publikowanych m. in. w Gazecie Jędrzejowskiej, w których opisuje zapamiętanych przez siebie żydowskich sąsiadów. Wśród nich wymienia Lemela Oblęgorskiego ojca braci Oblęgorskich.

„Również na Zakarczmiu, ale od strony wschodniej mieszkał Lemek Oblęgorski. Jego córka Salcia wiosną 1939 r. wyjechała do Związku Radzieckiego, a później do Palestyny.[…] Lemek Oblęgorski uchodził za zamożnego człowieka w Węgleszynie. Miał trzech synów: Abę, Szmula i Nuchyma oraz córkę Salcia. Abe zginął od niemieckiej kuli w Małogoszczu. Najmłodszy Nuchym został zastrzelony razem z Bernardem Kaiserem w obozie pracy w Lipnica. Los pozostałych członków rodziny Lemków nikomu nie jest znany, wiadomo tylko, że w pamiętnym sierpniu 1942 r. Lemkowie do getta w Jędrzejowie nie pojechali.” (Supernat E. „Żydzi w Węgleszynie i ich zajęcia” Gazeta Jędrzejowska, brak daty)

„W Węgleszynie odpowiedzialnością za zorganizowanie grupy młodych Żydów do obozu pracy w Lipnicy wyznaczono rabina Icyka Oblęgorskiego. Obóz pracy dla Żydów z Węgleszyna i okolicznych wsi Lipnica, gmina Złotniki. Powstał wczesną wiosną 1940 r. Usytuowany był na piaszczystym pustkowiu za karłowatym lasem, kilkadziesiąt metrów od drogi Węgleszyn-Mniszek. Był to ogromny drewniany barak przywieziony z gotowych elementów i złożony na miejscu. Do spania służyły piętrowe przyce, ale wielu chłopców spało pokotem na ziemi, bo miejsc było około pięćdziesiąt, a zgrupowanych ludzi najczęściej ponad sto. W czasie upałów w środku panował gorąc i zaduch. Natomiast jesienią hulał wiatr, bo między deskami były ubytki i szpary. Pierwszymi mieszkańcami obozu byli sami mężczyźni zatrudnieni przy regulacji rzeki Lipnicy i osuszaniu łąk. Pracowali w wodzie boso, nawet w listopadzie. Jedzenie mieli dowożone, ale stale byli głodni. Wykorzystywali więc każdy kontakt z Polakami, aby kupić coś do jedzenia.” (Supernat E. „Żydzi w Węgleszynie – fala uchodźców” Gazeta Jędrzejowska 14 maja 2002 r.)

W 2025 r. okazało, się jednak, że w grzbelisku, którego poszukiwaliśmy nie zakopano ciał zmordowanych braci Oblęgorskich. Przełomem w sprawie było dotarcie do publikacji wydanej w 500 egzemplarzach w 2022 r. w Tarnowie pod redakcją Anny Żalińskiej i Adama Żalińskiego zatytułowanej „Ich już tu nie ma… Szkice o historii społeczności żydowskiej w Małogoszczu”. Znajduje się tam następująca wzmianka: „Podobna sytuacja miała mieć miejsce w czerwcu 1943 r. w Lasochowie, gdzie okoliczna ludność schwytała i doprowadziła do sołtysa dwóch ukrywających w pobliżu wsi Żydów, żądając wezwania policji. Na miejsce przybył komendant posterunku policji granatowej z Małogoszcza wraz z całą obsadą i dokonano egzekucji.” (s. 42)

Na miejscu był z pewnością Wacław Król, policjant granatowy z Małgoszczy oskarżony z dekretu sierpniowego, sądzony i skazany wyrokiem Sądu Wojewódzkiego w Kielcach w 1953 r. na 15 lat więzienia za prześladowanie obywateli polskich różnych narodowości, w tym zamordowanie NN Żyda z Małgoszczy we wsi Brzezinki (IPN Ki 128/51). Informacja o mordzie w Lasochowie pojawia się w liście skazanego już Króla, skierowanym w 1957 do Rady Państwa, gdzie prosi o skrócenie wyroku. „Zabójstwa ujętego wyrokiem III K 5/53 z dn. 16 V 1953 r. nie popełniłem, lecz byłem tylko obecny w miejscu jego popełnienia przez innych policjantów. Mianowicie w czerwcu 1943 r. ludność wsi Lacochów gm. Małgoszcza schwytała dwóch błąkających się wokół wsi Żydów i zażądała przez sołtysa interwencji policji. Z rozkazu komendanta posterunku, pod jego komendą, z całą obsadą przybyłem na miejsce, gdzie tłum miejscowych ludzi trzymał w kręgu dwóch pokrwawionych Żydów. Byłem przy egzekucji, lecz nie wykonałem rozkazu strzelania do delikwentów.” (IPN Ki 128/51) Wyrok z 16 maja 1953 r., o którym wspomina Król dotyczy zamordowania w 1944 r. w Lasochowie Izaaka i Lejby Rachmanów pochodzących podobnie jak Oblęgorscy z Węgleszyna. W aktach śledztwa znajdują się zeznania naocznych świadków mordu. Co ciekawe, jednym z zeznań zarejestrowanym na potrzeby tego śledztwa było zeznanie Abera Oblęgorskiego (syna Icka i Łaji z d. Grundman). „Będąc w Węgleszynie pod koniec 1946 r. spotkałem ob. Mieczysława B. zam. we wsi Gawrony k/Węgleszyna, który opowiedział mi o zamordowaniu w czasie okupacji w 1944 r. dwóch braci Rachman Izaka i Lejba. Szczegóły tego morderstwa dowiedziałem się w roku 50 od tegoż obywatela, który tę historię słyszał od swojego brata Stefana B. zam. we wsi Wiśnicz gm. Małogoszcz. W roku 1942 r. uciekli z obozu dla Żydów w Skarżysku-Kamiennej dwaj bracia Rochman Izak i Lejb, którzy do tego czasu zabrania ich do obozu zamieszkiwali w Węgleszynie. W/w. okresie od 1942-44 r. ukrywali się po lasach, polach na terenie Węgleszyna i Lasochowa gm. Małogoszcz. W roku 1944 r. daty dokładnie określić nie potrafię, zostali oni zamordowani przez Władysława B. przezwisko „Leciński”, znanego bandytę i złodzieja sprzed 39 r. zam. obecnie w Lasochowie, gm. Małogoszcz, który spotkawszy w/w w lesie Smołasz k/Lasochowa zabił ich nożem, znęcając się w barbarzyński sposób nad zwłokami. B. chwalił się do Stefana B., że zabił ostatnich ukrywających się Żydów. Nadmieniam, że bracia Rochman przed zamordowaniem ich byli u Stefana B., prosząc go chleb. Gdzie w/w zostali pogrzebani tego się nie dowiedziałem. Historię tego morderstwa powinien znać Stanisław B. zamieszkały w Lasochowie „na dziadówkach” – nazwa biednych domów – sąsiad K., u którego bracia Rochman nieraz musieli przebywać.” (12 października 1951 r., IPN Ki 128/52)

Stanisław B.: „Rachman Izaka i Lejba znałem się z nimi od przed wojny tj, 1939 r., gdy razem z nimi się wychowałem, mieszkałem tak jak oni w Lasochowie gm. Małogoszcz pow. Jędrzejów. […] W niedzielę wieczorem ok. godziny 16.00 w miesiącu czerwcu, roku nie mogę sobie przypomnieć, lecz było to w czasie okupacji niemieckiej, wyszedłem z kościoła w Kozłowie i szedłem do swojej wioski do domu. Po przyjściu do swojej wioski zauważyłem, jak stała duża grupa ludzi koło domu Wincentego K. i Wiktorii L. […] Zapytałem Józefa Z i Windentego D., którzy oświadczyli mi, że policjanci granatowi z Oksy gonili Żydów Rachmana Izaka i Lejba oraz że ich mieli gonić z Lasochowa chłopi Władysław B. i P., który w tym czasie był gajowym w Lasochowie. […] policjanci i wymienieni chłopi gonili ich od Węgleszyna do Lasochowa i jeszcze przez Lasochów, i właśnie w Lasochowie zostali zabici przez policjantów granatowych, lecz nazwisk ich nie znam. Zabici Rachman Izaka i Lejb zostali zabici na łące Wiktorii L. Przy zwłokach też było dużo ludzi, i ja tam poszedłem, ze znajomych tam zastałem Wincentego B., Józefa Z., Stanisława N., Helenę B., Zofię B., Piotra K. Po przyjściu tam, gdzie leżały zwłoki zobaczyłem, że leży dwóch mężczyzn, których rozpoznałem, byli to Rachman Izaak i Lejb. Policjantów na miejscu już nie było, tylko miejscowa ludność, m. in. był Władysław B., który miał w ręce ubrania zamordowanych Żydów, które z kolei zabrał do swojego domu. […] Zamordowani Rachman Izaak i Lejb leżeli twarzą do ziemi, z tyłu mieli dziury od strzałów, jeden z nich miał rozcięte nad okiem, lecz który, Izaak czy Lejb, tego nie poznałem. Byli oni porozbierani do bielizny, których porozbierał Władysław B. […] Zwłoki pomordowanych leżą obok miejsca, gdzie zostali zamordowani na pastwiskach ogólnych, mogę wskazać miejsce, gdzie leżą. […] Władysław B. i P., jak słyszałem od wyżej zapodanych świadków, to mieli oni mordować już Rachmanów w lesie podczas, gdy ich gonili, mordu mieli oni dokonywać tępymi narzędziami, a B. miał mieć siekierkę, i tą siekierką miał ich rąbać.” (17.11.1951 r., IPN Ki 128/52)

Ludwik K., który w czasie wojny pełnił funkcję sołtysa gm. Lasochów, nakazał zakopać ciała braci Rachmanów „na pastwisku ogólnym, w miejscu ich zabicia”. (3 października 1951 r., IPN Ki 128/52)

Według Stefana L. „było to na drugi dzień, żydkowie zakopywani byli w koszulach i kalesonach, ubranie policjant dał Władysławowi B., które to dość długo widziałem, jak się poniewierały po podwórku B.” (10 października 1951 r., IPN Ki 128/52)

Wincenty B. podaje w swoim zeznaniu kilka szczegółów na temat zamordowanych braci: „Rachmanów Izaka i Lejbę znałem się z nimi od dzieciństwa tj. od sprzed wojny, razem się z nimi wychowywałem, oni mieszkali ze mną po sąsiedzku, znani oni byli również przez całą gromadę, gdyż trudnili się oni handlem piórami i innymi drobnymi rzeczami. W Lasochowie gm. Małogoszcz zamieszkiwali oni do czasu okupacji, czy też do czasu gdy niemcy wkroczyli do polski [pisownia oryginalna], gdzie wyprowadzili się do Węgleszyna. […] Po pewnej chwili zobaczyłem, jak wyszła duża grupa ludzi z lasu tam, gdzie uciekali wymienieni osobnicy i w tym czasie nadleciały dzieci i zaczęły krzyczeć: Prowadzą Izaka i Lejbka! więc ja się od razu domyśliłem, że to Rachmanowie. […] byli bardzo pobici, gdyż widziałem na ich głowach krew i byli oni bardzo pomęczeni, więc ja nie mogłem i nie mogę patrzeć na człowieka, któremu leci krew, poszedłem do domu i zacząłem wyglądać przez okno. Władysław B. i jego syn oraz P. podprowadzili Rachmanów pod mój dom […] Izak i Lejb usiedli sobie na leżącym obok mojego domu drzewie i siedzieli tacy pokurczeni. […] Po przybyciu tych policjantów zabrali tych Żydów i poprowadzili przed sobą na pastwisko gromadzkie za żyto na łączki i po upływie paru minut słychać było dwa strzały.” (18 listopada 1951 r., IPN Ki 128/52)

Wstrząsające relacje złożyły dwie świadkinie Felicja B. i Zofia B.

Zofia B.: „[…] Jak przyszłam, to między ludźmi zobaczyłam dwóch siedzących tyłem do wsi Żydów, którzy bardzo płakali i byli bardzo pobici, mieli dużo krwi na twarzy i rozpoznałam, że to są Rachman Izak i Lejba.” (18 listopada 1951 r., IPN Ki 128/52)

Felicja B. „[…] po przyjściu do tych ludzi pomiędzy nimi widziałam dwóch siedzących Żydów na drzewie obok domu Wincentego K. Żydów ja osobiście nie znałam, ale jak ludzie mówili, byli to Żydzi z Węgleszyna, którzy siedzieli na tym drzewie tyłem do wsi. Jeden z nich prosił się ludzi, żeby ich puścić, lecz nikt się nie odezwał, bo się bał, później obaj prosili się wody, gdzie ja podałam im wody, po napiciu się wody przez więzionych zaraz przyjechali policjanci.” (18 listopada 1951 r. IPN Ki 128/52)

Sprawozdanie Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej w Kielcach z 1952 r. podaje, że schwytani przez ludność miejscową Lasochowa Żydzi, bracia Rachmanowie, tj. Izaak i Lejba zostali rozstrzelani za żytem na polu w odległości ok. 150 m. od zabudowań ob. Leona K. zam. Lasochów. (IPN Ki 128/52)

W uzasadnieniu aktu oskarżenia przeciwko Wacławowi Królowi wydanym przez Sąd Wojewódzki w Kielcach znajduje się następujący opis przebiegu wydarzeń w Lasochowie:

„W porze popołudniowej pewnej niedzieli czerwcowej 1944 r. na terenie gruntów wsi Lasochów gm. Małogoszcz, pow. jędrzejowskiego miejscowi mieszkańcy ujęli dwóch ukrywających się przed władzami niemieckimi obywateli narodowości żydowskiej, braci Izaaka i Lejbę Rachmanów. Wkrótce po przyprowadzeniu ujętych do wsi Lasochów, w czasie kiedy ci zmęczeni i pobici siedzieli na pniach drzew, na miejsce przybyli funkcjonariusze P.P z posterunku Oksa, wśród których znajdował się nieżyjący Józef S. Wacław K. i Józef W. Na polecenie S. ujęci oddali mu pieniądze, po czym wezwano ich, by udali się w pole. Za Rachmanami, którzy szli we wskazanym im kierunku, trzymając się pod ręce – kroczyli policjanci Wacław K. i Józef W. Na dany im przez S. znak ręką, W. i S. z odległości ok. trzech kroków oddali do Rachmanów z karabinów parę strzałów, po których prowadzeni upadli na ziemię. Na polecenie policjantów zwłoki braci Rachmanów zostały zakopane obok tego miejsca, w którym ponieśli oni śmierć.”

W archiwum Fundacji Zapomniane znajduje się następująca relacja dotycząca mordu w Lasochowie złożona przez anonimową osobę:

„Dwóch mieszkańców Lasochowa przyczyniło się do zamordowania dwóch młodych chłopaków narodowości żydowskiej, którzy mieszkali w Węgleszynie i uciekali przed zabraniem do getta, między innymi przez Lasochów. Dwóch bezmyślnych chłopaków, prawdopodobnie rówieśników tych uciekających chłopców żydowskich, ruszyło w pościg za tymi Żydami. No i dopadli ich w pobliżu chłopskich lasów, na zachód od Lasochowa, przeprowadzili do centrum wsi, po drodze okładając ich czym się tylko dało. Jeden chłopak był w tak strasznym stanie, że według opowieści był tak pobity, że jedno oko, gałka oczna, to wisiała na policzku pod okiem. […] Zostawili tych chłopaków na pastwę losu. Jeden z oprawców wsiadł na konia, pojechał do Małogoszcza wezwać, zawiadomić posterunek granatowej policji. Jazda oklep na koniu to musiała trwać pół godziny w jedną stronę, pół godziny w drugą stronę, a ci chłopcy siedzieli. Nikt im nie podał nawet wody do picia. Siedzieli na tych gałęziach. Po godzinie chłopak wrócił, powiedział, że w Małogoszczu nie chcą przyjechać, że to jest rejon Włoszczowej, to on jedzie do Włoszczowej. Do Włoszczowej jest dalej niż do Małogoszcza, więc tam zajęło chyba z godzinę albo i więcej jazda koniem na oklep w jedną stronę. Przyjechał zaraz za nim granatowy policjant, oczywiście z karabinem. Kazał się tym chłopakom żydowskim rozebrać do kalesonów. Całą odzież tych biednych chłopaków zabrali obydwaj oprawcy. Podzielili się tymi łupami, oni mieli buty oficerki. Podzielili się, a granatowy policjant wyprowadził ich na sąsiednią działkę, to była wtedy łąka, bo teraz to tam las rośnie, wykopali dół, pif-paf, zastrzelił tych chłopaków. No i przysypano ich ziemią.”

Źródła

Kontakt i współpraca

Nadal poszukujemy informacji nt. tożsamości żydowskich ofiar w Lasochowie. Jeżeli wiesz coś więcej, napisz do nas na adres mailowy: fundacjazapomniane@gmail.com.

Bibliografia

IPN Ki 128/51 Akta sprawy karnej przeciwko: Wacław Król, imię ojca: Antoni, ur. 25-09-1906 r. oskarżonemu z art. 1 pkt. 1, art. 2 i 3 Dekretu PKWN z dn. 31-08-1944 r. o wymiarze kary dla faszystowsko-hitlerowskich zbrodniarzy winnych zabójstw i znęcania się nad ludnością cywilną i jeńcami oraz dla zdrajców Narodu Polskiego, tj. o to, że w 1942 r. w Brzezinkach jako funkcjonariusz policji granatowej zastrzelił obywatela polskiego narodowości żydowskiej; […]

IPN Ki 128/52 Akta sprawy karnej przeciwko: Wacław Król, imię ojca: Antoni, ur. 25-09-1906 r. oskarżonemu z art. 1 pkt. 1 Dekretu PKWN z dn. 31-08-1944 r. o wymiarze kary dla faszystowsko-hitlerowskich zbrodniarzy winnych zabójstw i znęcania się nad ludnością cywilną i jeńcami oraz dla zdrajców Narodu Polskiego, tj. o to, że w czerwcu 1944 r. w Lasochowie, gmina Małogoszcz, jako funkcjonariusz policji granatowej wziął udział w zabójstwie obywateli polskich narodowości żydowskiej Izaaka i Lejby Rachmanów.
„Ich tu już nie ma… Szkice o historii społeczności żydowskiej w Małogoszczu” red. Żalińska A. i Żaliński A. Tarnów 2022 r.

Supernat E. „Żydzi w Węgleszynie – fala uchodźców” Gazeta Jędrzejowska 14 maja 2002 r.

Supernat E. „Żydzi w Węgleszynie i ich zajęcia” Gazeta Jędrzejowska, brak daty

Duda M. „Z Okszą Imć Pana Mikołaja przez dzieje” część 2


Materiały do tej strony zostały opracowane, zdigitalizowane i udostępnione w ramach projektu „Zapomniane miejsca i historie. Rozwój cyfrowego archiwum żydowskich grobów wojennych poza obozami Zagłady”, dofinansowanego ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.