Czajkowa
gmina: Tuszów Narodowy, powiat: mielecki, województwo: podkarpackieTyp miejsca
teren leśnyInformacje nt. zbrodni
W sierpniu 2021 r. odbyliśmy wizję lokalną miejsca, gdzie miał się znajdować grób żydowskiej rodziny Brennerów zamordowanej w sierpniu 1942 r. w Czajkowej. W archiwum Instytutu Pamięci Narodowej znajduje się informacja o zamordowaniu siedmiorga Żydów w Czajkowej, gm. Sarnów w sierpniu 1942 r. Ciała ofiar zakopano w jednym grobie przy drodze Czajkowa–Majdan Kolbuszowski w odległości 100 m od wioski. (S 08/04/Zn)
Informacje na temat zbrodni w Czajkowej były zbierane już w latach 80 ubiegłego wieku w ramach śledztwa prowadzonego przez prokuraturę wojewódzką w Rzeszowie z art. 1 pkt.1 dekretu z 31/8/1944 ws. zbrodni popełnionych na terenie gminy Mielec i Tuszów Narodowy.
Notatka urzędowa sporządzona przez sierżanta Antoniego Soję w Tuszowie Narodowym 12 grudnia 1982 r.:
„W dniu 2 grudnia 1982 r. w czasie wykonywanych czynności służbowych na terenie wsi Czajkowa dokonałem zapytania Jana Pateraka s. Jana ur. 15.08.1909 r. na okoliczność rozstrzelania ludzi oraz dokonywania mordów przez Niemców. Rozpytania dokonałem odnośnie rozstrzelania rodziny Brenerów wymienionych w pkt. 11 Waszego pisma. W toku rozpytywania w/w oświadczył, że był naocznym świadkiem rozstrzelania 7 osób rodziny Brenerów w Czajkowej. W dniu 8.08.1942 r. został z domu zabrany przez Niemców do rozstrzelania i zaprowadzony do zabudowań Brenerów, gdzie razem z nimi miał być rozstrzelany. […] Gdy byli pod zabudowaniami Brenerów, Niemiec Wojtas przeprowadził całą rodzinę Brenerów oraz pytał się ich, dlaczego nie uciekli do miejscowości Baranów, gdy im kazano przed kilkoma dniami. Oświadczyli, że nie mają gdzie uciekać. […] W tym czasie wójt Antoni Kłoda zam. Jaślany wydał rozkaz rozstrzelania ich na miejscu. Na polecenie Kłody wezwano niedalekiego sąsiada Franciszka Gudza […] i wydano jemu polecenie kopania doła na całą rodzinę Brenerów. Po wykopaniu tego dołu Niemiec Wojtas dokonywał rozstrzelania rodziny Brenerów. Najpierw zastrzelił nad wykopanym dołkiem troje dzieci małoletnich. Następnie zastrzelił rodziców tych dzieci, a następnie zastrzelił ojca i matkę małżeństwa uprzednio zastrzelonych dzieci. Po rozstrzelaniu Franciszek Gudz dokonał zasypania dołu, gdzie obecnie leżą w pobliżu zabudowań, które w obecnej chwili się znajdują w posiadaniu Władysława Jacka. Franciszek Gudz może wskazać miejsce mogiły. […] Bliższe okoliczności może podać […] zd. Apsterdam [pisownia org.] zam. Czajkowa, która jest z rodziny Brenerów.” (S.8.2004.Zn)
Miejsce domniemanego grobu jest mieszkańcom Czajkowej bardzo dobrze znane. 25 listopada 2003 r. w Czajkowej w trakcie prac ziemnych operator koparki natrafił na szczątki ludzkie, które należały najprawdopodobniej do ofiar mordu z 1942 r. Poniższe zeznania zostały zebrane przez Komendę Powiatową Policji w Mielcu w związku z tym incydentem.
Władysław J. (ur.1914):
„Odnośnie pytania na temat kości jakie znaleziono w niedalekiej odległości od mojego domu zeznają, że są to szczątki […] trzech rodzin narodowości żydowskiej, które uciekając przed Niemcami z miejscowości Sarnów, dawnej kolonii niemieckiej REISHEIM, ukrywały się w lasach i pustym niezamieszkałym domu po Kamudach. W domu tym ukrywali się i zamieszkiwali przez okres około 3 miesięcy. Było tam ok. 8 osób. Z tego, co pamiętam, był tam dorosły mężczyzna w podeszłym wieku około 80 lat, starsza kobieta w tym samym wieku, najprawdopodobniej żona tego mężczyzny. Ja ich dobrze znałem, bo przychodzili ukradkiem do naszego domu po mleko, chleb i inną żywność. Ja nie znałem dokładnie ich nazwiska. Wiem, że okoliczni mieszkańcy mówili, że są to [nieczytelne]. Oprócz wcześniej wspomnianych: mężczyzny i kobiety w domu były ich dwie córki w wieku ok. 35 lat. Jestem pewien, że było tam jeszcze czworo dzieci. Ja pamiętam dokładnie dzień zbrodni na tych ludziach. Był to dzień 15 sierpnia 1942 r. – święto Matki Boskiej Zielnej. Wtedy to w godzinach południowych patrząc przez okno swojego domu, widziałem jak kilku Niemców wyprowadzało z tego domu wspomnianych wcześniej przeze mnie żydów pod wykopany przez Wojciecha P., Franciszka G. i Wojciecha F dół. Mężczyzn tych niemcy siłą zmusili do wykopania tego dołu. Ja patrzyłem na to i słyszałem kilka strzałów. Był to tak przerażający widok, że w pewnej chwili odszedłem od okna i poszedłem do pokoju, aby nie patrzeć na tę zbrodnię. […] Pamiętam, że w dniu zbrodni nie było dziewczynki w wieku ok. 10 lat, która poszła do wsi w poszukiwaniu żywności i ocalała. Jakiś czas ukrywała się w miejscowości Grochowe. Nie wiem jednak, czy przeżyła wojnę. […] Pamiętam jeszcze, że na drugi dzień po tej zbrodni w to miejsce przyszedł mężczyzna narodowości żydowskiej, na którego mówiono we wsi „Psina”. Strasznie rozpaczał, wył i darł włosy z głowy. Pracował on wtedy przymusowo w Mielcu na „biesiadce” przy karczowaniu lasu. Był on mężem jednej z rozstrzelanych kobiet i [ojcem] dwojga dzieci. Teraz przypominam sobie, że jedna z zastrzelonych kobiet nazywała się Luzer. Jedno jej dziecko ocalało, to o którym wspominałem, że poszło do wsi w poszukiwaniu żywności.“ (S.8.2004.Zn)
W 2003 r. Pan Władysław Jacek wypowiedział się również dla lokalnego portalu internetowego Nowiny24 na temat szczątków ludzkich odsłoniętych przez koparkę:
„Tragiczne wydarzenia pamięta 89-letni dziś Władysław Jacek, który widział niemiecką akcję rozstrzelania Żydów z okna własnego domu. Opowiada, że w święto Matki Bożej Zielnej wrócił z grzybobrania, gdy matka powitała go z płaczem. Powiedziała, że Niemcy szukają mężczyzn do wykopania dołu dla Żydów, których przygnano z pobliskiej kolonii Reisheim. Znajdowała się ona na miejscu dzisiejszego Sarnowa. Kiedy dół został wykopany, Niemcy wrzucili do niego rodziny Leibisów i Luzerów, w sumie 7 osób.”
W 2024 spotkaliśmy syna pana Władysława Jacka, który zapamiętał, że w sierpniu 1942 r. w Czajkowej zamordowano żonę Żyda z Czajkowej o imieniu Lejzur oraz kilkoro ich młodszych dzieci. Lezjur miał być bratem Ryfki Amsterdam. Według naszego rozmówcy Lejzur ukrywał się w leśnej ziemiance między Czajkową a Sarnowem. Został wraz dwiema córkami zamordowany przez niemieckiego leśniczego z Babul.
Kazimierz G. (ur.1939):
„Szczątki, które zostały znalezione, a raczej miejsce ich znalezienia znajduje się w odległości ok. 100 m od mojego domu. Z opowiadań mojego nieżyjącego ojca Franciszka G. wiem, że w tym miejscu Niemcy rozstrzelali osoby narodowości żydowskiej, które w tym właśnie miejscu zostały zakopane. […] Przypominam sobie, że ojciec mówił, że jako pierwszego wyprowadzono starszego mężczyznę, ustawiono go przed wykopanym przez ojca dołem i go rozstrzelano. W drugiej kolejności Niemcy rozstrzelali małe dziecko.
Ten fakt utkwił mi najbardziej w pamięci, bo był najbardziej tragiczny. Dziecko widząc, co się dzieje, zaczęło uciekać. Jeden z Niemców strzelał do niego kilka razy, jednak nie udało mu się trafić. Drugi pobiegł za tym dzieckiem, przyprowadził go i zostało ono rozstrzelane, a następnie wrzucone do dołu. Tego dnia Niemcy rozstrzelali jeszcze inne osoby, które przebywały w tym domu. Ojciec opowiadał mi, że widok był tak przerażający, że on poprosił Niemców, by pozwolili mu się obrócić, bo nie mógł patrzeć na to wszystko.” (S.8.2004.Zn)
Maria Ś. (ur. 1953 r):
„[…] Z opowieści ojca wynikało, że Niemcy rozstrzelali niewinne rodziny żydowskie, które ukrywały się w niezamieszkałym domu w miejscowości Czajkowa. Ojciec wymienił mi osoby, które zginęły, zapisałam sobie nawet te nazwiska w notesie, który mam do dnia dzisiejszego, były to następujące osoby – rodziny: Psinów, Judy, Leibisiów, Luzerów, Mortka, Kunyśków. Ja dokładnie nie wiem, ile osób zginęło, ale mam zapisane cyt. dosłownie: Lejbiś / żona+mąż, córka, zięć/, Luzer /2 dziewczyny/, Mortka Sarnowski z żoną i jedną dziewczyną, Srul z dwoma córkami i Kunyśka z dwoma synami. Ojciec mi mówił, że osoby, których nie było w domu przeżyły. Były to osoby: Śmil, Zelągg, Rajza i brat Rajzy Josek. […] Jak jeździliśmy w pole obok tego miejsca, to ojciec dokładnie je pokazywał. […] Nie było tam jednak żadnego krzyża, mogiły ani jakiegoś znaku, że są tam pochowani ludzie.” (S.8.2004.Zn)
Wśród kości wykopanych przez koparkę specjalista z zakresu medycyny sądowej zidentyfikował kość udową, piszczel i fragmenty kości płaskich, kości przypominające ludzkie żebra. (Protokół oględzin kości spisany w Pracowni Patomorfologii w ZOZ SP Szpitalu Rejonowym w Mielcu 15 marca 2004 r.) W związku z tym można założyć, że pozostałe kości ofiar tego mordu nadal znajdują się pod ziemią w miejscu pierwotnego złożenia.
Na miejsce natrafienia na ludzkie szczątki zaprowadził nas mieszkaniec Czajkowej, który znał historię również z przekazów rodzinnych:
„— Bo tu siostra była mojej ciotki. Mojego taty brat się ożenił z nią, ona się Rywka Amsterdam nazywała. To ja jeszcze pamiętam, ten plac był. Stamtąd wzięli ich, troje czy czworo tych dzieci i ich dwoje, tego brata ciotki i tę żonę. Wzięli Podrazę, bo on tam mieszkał koło. On musiał dół wykopać i ci ich tam zastrzelili.
— Zapomniane: Czyli to była rodzina? To był brat tej Rywki?
— Tak, tak. On też się Amsterdam nazywał. Tata ma 70 lat, ale jemu rodzice opowiadali, że takiego Podrazę przyprowadzili tutaj, on wykopał ten dół, przyprowadzili tę rodzinę i strzelali w tył głowy i w ten dołek. No, to jak on ich jeszcze przysypał, to jeszcze ta ziemia się ruszała, bo oni jeszcze żyli.. I jego [Podrazę] wyprowadzili tak pod, taki „maliński lasek”, jak to my tam mówimy, i tam go zastrzelili.” (Czajkowa, sierpień 2021 r.)
Syn Wojciecha Podrazy rocznik 1921 r. złożył następujące zeznania w 2003 r. w związku z incydentem:
„Na zadane mi pytanie dotyczące znalezionych szczątków (kości) w mojej miejscowości mogę zeznać, że mogą to być, i raczej są to na pewno szczątki osób narodowości żydowskiej, które to w 1942 r. zostały rozstrzelane przez Niemców w czasie II wojny światowej. Z opowiadań mojego nieżyjącego ojca, który razem ze swoją rodziną mieszkał w pobliżu miejsca tej zbrodni wiem, że mój ojciec i inny mężczyzna o nazwisku Gudz zostali zmuszeni przez Niemców do wykopania dołów (grobów) dla osób narodowości żydowskiej, które to osoby następnie rozstrzelali.[…] Wiem i pamiętam, że w tym miejscu były zabudowania pani Kamudowej, która po śmierci męża […] pozostawiła dom i stał on pusty. Jakiś czas mieszkała tam rodzina Flisów, jednak i oni przenieśli się do centrum wsi i dom Kamudowej stał pusty. Do tego domu wprowadziły się dwie rodziny żydowskie, które ukrywały się przed Niemcami. To te właśnie rodziny zostały odnalezione przez Niemców i rozstrzelane.” (S.8.2004.Zn)
W 2004 r. Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Rzeszowie przesłuchała córkę Ryfki Amsterdam:
„Moja mama nazywała się z domu Amsterdam. Była ona narodowości żydowskiej. Od pokoleń mieszkała w Czajkowej. Po wyjściu za mąż przybrała nazwisko męża. W Czajkowej mieszkała również jej rodzina, prawdopodobnie jej rodzona siostra, imienia której nie znam, która chyba po mężu nazywała się Brenner. Mieszkali oni w domu w okolicach lasu i prowadzili sklep. Wiem, że z nimi mieszkał brat, również nie znam jego imienia, i nosił on nazwisko Amsterdam. Rodzina Brennerów miała troje dzieci w wieku kilku lat. Nie znam ich imion. Nie wiem, czy mieszkał z nimi ktoś jeszcze. Nasza rodzina nie utrzymywała z rodziną Brennerów bliższych kontaktów również z obawy o swój los. […] Ze słyszenia wiem, że cała rodzina Brennerów została rozstrzelana gdzieś w lesie, zaś ich zwłoki pochowane zostały w miejscu egzekucji. […] Ja nie wiem, gdzie oni zostali rozstrzelani i kto strzelał. Mój syn pracując koparką, natknął się przypadkowo na kości w okolicach leśnych w obrębie Czajkowej. Gdy syn opowiedział mi o tym zdarzeniu nawet nie skojarzyłam tego z faktem zastrzelenie rodziny Brennerów.” (S.8.2004.Zn)
Po wojnie Ryfka Amsterdam, żyjąca już pod zmienionym nazwiskiem, wystąpiła do Sądu Grodzkiego w Mielcu o uznanie za zmarłego swego brata Natana Amsterdama ur. w 1904 r. w Czajkowej. Z podania Ryfki wynika, że Natan „ukrywał się w swej miejscowości, został schwytany przez Niemców 15 marca 1943 r. i zastrzelony bez świadków.” Ryfka i Natan byli dziećmi Mojżesza Rajsa i Frymety Amsterdam.
Źródła
Transkrypcje
Kontakt i współpraca
Nadal poszukujemy informacji nt. tożsamości żydowskich ofiar w Czajkowej. Jeżeli wiesz coś więcej, napisz do nas na adres mailowy: fundacjazapomniane@gmail.com.
Bibliografia
S 8/04/ZN Akta śledztwa w. zabójstw NN osób narodowości żydowskiej w dn. 15.08. 1942 r. w m. Czajkowa
Nagranie Fundacji Zapomniane [zapis audio], mieszkaniec wsi Czajkowa, rozmowę przeprowadzili Agnieszka Nieradko, Anna Skiba i Tomasz Sudoł, Czajkowa, 17 sierpnia 2021 r.
Nagranie Fundacji Zapomniane [zapis audio], małżeństwo J., rozmowę przeprowadzili Agnieszka Nieradko i Tomasz Sudoł, Czajkowa, 18 marca 2024 r.
Rejestr Miejsc i Faktów Zbrodni popełnionych przez okupanta hitlerowskiego w latach 1939-1945, woj. rzeszowskie, Warszawa, 1984 r.
Aneta Dyka-Urbańska „Hałdy ziemi stały się grobem” Nowiny 24, 26 listopada 2003 r. (data dostępu 8 marca 2025 r. – link)
Materiały do tej strony zostały opracowane, zdigitalizowane i udostępnione w ramach projektu „Zapomniane miejsca i historie. Rozwój cyfrowego archiwum żydowskich grobów wojennych poza obozami Zagłady”, dofinansowanego ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.
Czajkowa Ankiety Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce oraz Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich Egzekucje pow. Mielec
Czajkowa transkrypcja nagrania nr 1