Żłobek

gmina: Sobibór, powiat: włodawski, województwo: lubelskie

Typ miejsca

las, teren Nadleśnictwa Sobibór

Informacje nt. zbrodni

Obóz zagłady SS-Sonderkommando Sobibor funkcjonował od wiosny 1942 r. do jesieni 1943 r. jako jeden z trzech obozów natychmiastowej zagłady tzw. Akcji Reinhardt, czyli ludobójczej operacji nazistowskich Niemiec, której celem było wymordowanie wszystkich Żydów przebywających na terenie Generalnego Gubernatorstwa i dystryktu białostockiego. Do 14 października 1943 r., czyli dnia wybuchu powstania, w Sobiborze zamordowano ok. 180 tys. obywateli polskich z terenów II RP, Holandii, Słowacji, ZSRR, Francji, Niemiec, Austrii i Czech. Późną jesienią 1942 r. Niemcy podjęli decyzję o otwarciu grobów i rozpoczęciu procesu palenia ciała na polowych krematoriach zbudowanych z podkładów kolejowych. Więźniowie obozu spopielone kości kruszyli w młynkach po czym wsypywali je z powrotem do grobów.

W latach 2000–2017 na terenie byłego niemieckiego nazistowskiego obozu zagłady w Sobiborze prowadzone były zakrojone na szeroką skalę badania archeologiczne. W trakcie jednego z sezonów badawczych, w 2016 r. archeolodzy odkryli dwa skupiska spalonych szczątków ludzkich znajdujących się poza terenem Muzeum i Miejsca Pamięci w Sobiborze, tuż przy granicy strefy ochronnej Pomnika Zagłady. Miejsca zostały wskazane przez osobę zatrudnioną przy wykopaliskach i jednocześnie mieszkańca wsi Sobibór. „Informację o możliwości występowania przepalonych kości ludzkich poza terenem byłego obozu zagłady zasięgnął w trakcie rozmowy z kilkoma starszymi mieszkańcami Sobiboru. W trakcie grzybobrania przypadkowo natknął się na wspomniane miejsce.” (Mazurek, 2016)

Wskazane usypiska kości, zbadane przez archeologów i oznaczone jako „miejsce pamięci 1” i „miejsce pamięci 2”, znajdują się ok. 300 metrów w prostej linii na zachód od granicy obozu trzeciego (Lager III), w którym znajdowały się komory gazowe i masowe groby. „Dzięki przeprowadzonym pracom udało się zlokalizować koncentrację przepalonych ludzkich kości w postaci hałdy na biało, brunatno i czarno przepalonych kości, której kształt zbliżony jest do półksiężyca o średnicy ok. 5 metrów otwartego w kierunku zachodnim. Miąższość zalegania ludzkich przepalonych szczątków sięga nawet do 1 m. Ilość szczątków stopniowo maleje promieniście we wszystkich kierunkach od hałdy. Jednak w kierunku południowym, gdzie mamy do czynienia z niewielkim spadkiem terenu i terenem podmokłym, rozsuwisko kości ludzkich jest największe, co wiązać można z pracą okresową wody. Cały teren mieści się mniej więcej w kwadracie 20 x 20 m.” (Mazurek, 2016)

Odpowiedź na pytanie, w jaki sposób popioły ofiar obozu zagłady w Sobiborze znalazły się w lesie 300 metrów od ich pierwotnego złożenia, czyli obozu trzeciego, dostarczają ustalenia Prokuratury Wojewódzkiej w Lublinie, która w latach 60. ubiegłego wieku prowadziła śledztwo ws. „profanacji zwłok w miejscu straceń ofiar obozu hitlerowskiego w Sobiborze pow. Włodawa”. Fragment raportu wizji lokalnej dokonanej na terenie byłego obozu trzeciego: „Tak w dołach jak i na całym tym obszarze widoczne są porozrzucane kości palone i niespalone, czaszki ludzkie i szczęki z uzębieniem, długie ludzkie włosy. Przy niektórych z kości i czaszek widoczne jest będące w daleko posuniętym rozkładzie ciało. Wszędzie widać przesiane kupki ziemi i osobno kości.” […] „Dalej w odległości ok. 300 metrów na południowy zachód znajdują się olbrzymie usypiska kości ludzkich przeniesione tu z wykopalisk masowego grobu, o czym świadczy wydeptana droga, na której widoczne są rozsypane kości. Usypiska tych kości objętościowo można określić na ok. dwa wagony towarowe kolei żelaznej. W środku każdego z usypisk znajduje się wykopany dół z wodą, w którym obecnie znajduje się lód. Dołów tych jest cztery. Służyły one, jak to wynika z usypisk i pozostawionych przetaków oraz czerpaków, do przepłukiwania kości znoszonych tu, gdyż kości znajdujące się tu są wymyte-czyste.”(IPN Lu 257/132 t. 2) Raportowi towarzyszy obszerna dokumentacja fotograficzna, która przedstawia m. in. „widok ogólny lasu i pokopanej ziemi przez sprawców”, „widok części kości po wypłukaniu pochodzących z miejsca straceń”, „widok płuczki [dołu wypełnionego wodą], gdzie dokonywano płukania kości”, „widok przesianej ziemi oraz płuczek”. (IPN Lu 257/115 t.2) Pojawiające się w raporcie oraz zeznaniach oskarżonych słowo płuczka zostało zaczerpnięte z terminologii górniczej i oznacza „zakład przeróbki wydobytego urobku w celu usunięcia skały płonnej, czyli uważanej za nieużyteczną między innymi za pomocą wody.” (Gisman, 1949)

W ramach prowadzonego dochodzenia przesłuchano pracowników Leśnictwa Żłobek. Zeznanie Mieczysława N., jednego z gajowych: „Dn. 2 lutego 1960 r. udałem się na teren obozu śmierci w Sobiborze. Widziałem Bolesława S., Michała G., Mikołaja G. i Zygmunta B., którzy byli w rozkopanym grobie, a obok wymienionych leżały dwa sita, szpadel i worek. Grób był rozkopany na głębokość 4 metrów i szerokości do 1,5 metra. Widziałem w tym grobie kości spalone. […] Wymienieni przeze mnie mieszkańcy szukali w grobach złota za czym przemawia fakt przesiewania kości wydobytych z grobów. Widziałem w rozkopanych grobach porozbijane czaszki i inne spalone ciała. […] Mieszkańcy Żłobka wiedzą, że w miejscu rozkopywania grobów w Sobiborze, za okupacji było getto żydowskie i dużo ludzi tam zamordowano. […] Nadmieniam też, że ludzie ze Żłobka nie tylko, że kopali i wynosili kości do pobliskich płuczek, lecz je odwozili wozami do rzeki Tarasieńki w Żłobku, odległej o 5 km drogi do grobów i tam płukali. Lecz robili to nocami. Tych kości jest tam około 5 do 7 fur konnych i leżą one widoczne.” (IPN Lu 257/132 t. 2)

Stefan K, od 1953 r. leśniczy Leśnictwa Żłobek, również opisuje proceder rozkopywania grobów ofiar Zagłady w Sobiborze oraz wspomina o wywożeniu prochów ludzkich i ich przepłukiwania w dołach z wodą. „Na podległym mi terenie lasów państwowych znajduje się miejsce po byłym obozie śmierci Sobibór, gdzie faszyści wymordowali setki tysięcy ludzi narodowości żydowskiej. Miejsce to w przeważającej części porośnięte jest lasem. […] Dopiero poszukujący za złotem ludzie zniszczyli część zalesień przez kopanie dołów. Na terenie byłego obozu nie było żadnych tablic informacyjno-ostrzegawczych ani też pomników. Jednak służba leśna pilnowała tego miejsca, by nikt nie naruszał tych miejsc przez kopanie dołów czy wycinanie drzew. Latem 1959 r. spostrzegliśmy, że jacyś nieznani sprawcy kopią na miejscach doły. Obok pokopanych początkowo pojedynczych, później coraz większej ilości tych dołów widać było, że sprawcy wydobywają kości wraz z ziemią. które przesiewają przez sita. Było widać, że wydobyte kości są ludzkie, o czym świadczyły czaszki oraz długie ludzkie włosy. W przeważającej części wydobyte kości były spalone, lecz pomiędzy nimi widziałem kości niespalone i czaszki, w których znajdował się częściowo rozłożony mózg i krew. Począwszy od miesiąca sierpnia, być może września 1959 r. donosili mi gajowi, że na terenie byłego obozu śmierci Sobibór jacyś nieznani ludzie kopią doły, przesiewając ziemię przez sita oraz zanoszą przesiane kości do odległego 200 metrów bagna, gdzie w wykopanych jamach z wodą płuczą te kości. […] Milicja przyjechała i zatrzymała te osoby. Kopiący doły, gdy ktoś się zbliżał się do miejsca byłego obozu, uciekali, porzucając sita i łopaty. My dla odstraszenia tych ludzi strzelaliśmy na postrach do góry z dubeltówek, co początkowo przynosiło rezultaty. Dopiero obecnej zimy 1960 r. w styczniu i lutym ludzie ze wsi Żłobek i nieznani rzucili się masowo do kopania dołów w poszukiwaniu za złotem na terenie masowych grobów ofiar faszyzmu. […] Wówczas Nadleśnictwo podjęło kroki w celu ogrodzenia tego miejsca żerdziami oraz zamówiło tablice ostrzegawcze. Gdy dowiedzieli się o tym ludzie zaczęli już jawnie wprost kopać na tych miejscach. Doły kopane były na głębokość ok. 2-3 metrów, a nawet kopano już tunele i rozgrzebywano całe groby w poszukiwaniu złota. Przesiano i przepłukali ci ludzie ok. dwóch wagonów kolejowych, gdyby tak określić objętość ludzkich kości.” (IPN Lu 257/132 t. 2)

Oskarżony Mikołaj G. potwierdza w swoich zeznaniach fakt wywożenia prochów ludzkich lasu: „Udałem się na miejsce byłego obozu śmierci, gdzie pogrzebane są ofiary faszystowskiego terroru – Żydzi, i tam kopaliśmy zwęglone kości, przesiewaliśmy przez przetak [sito], sypiąc kości do worka, a następnie nosiliśmy do jamy z wodą, gdzie płukaliśmy, szukając złota.” (IPN Lu 257/132 t. 2)

Kontakt i współpraca

Nadal poszukujemy informacji skupiskach ludzkich szczątków wokół byłego obozu zagłady w Sobiborze. Jeżeli wiesz coś więcej, napisz do nas na adres mailowy: fundacjazapomniane@gmail.com.

Bibliografia

IPN Lu 257/115 t.1-2

IPN Lu 257/132 t.2

Wojciech Mazurek „Wyniki archeologicznych badań rozpoznawczych w miejscu odkrycia szczątków ludzkich w granicach Pomnika Zagłady – Muzeum Byłego Niemieckiego, Nazistwoskiego Obozu Zagładu Żydów w Sobiborze, przeprowadzonych wiosną 2016 r.” Chełm, 2016 r.

Dwie Karty ewidencyjne miejsca grobownictwa wojennego na terenie Gminy Włodawa sporządzone 22 października 2020 r.

Paweł P. Reszka „Płuczki. Poszukiwacze żydowskiego złota”, Warszawa, 2019 r.

Gisman S. „Słownik górniczy. Barwy górnictwa”, Katowice, 1949 r.


Materiały do tej strony zostały opracowane, zdigitalizowane i udostępnione w ramach projektu „Zapomniane miejsca i historie. Rozwój cyfrowego archiwum żydowskich grobów wojennych poza obozami Zagłady”, dofinansowanego ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.